Ostatnie liście zostały na drzewach. Patrzę przez okno, jak dzielnie radzą sobie z jesiennym wiatrem. Są naprawdę piękne, chociaż takie niezielone… Są piękne, choć daleko im nawet do wspomnienia lata… Są piękne, choć takie pomarszczone i można powoli wszystkie policzyć. Czasem w chmurach, jak w dziurawym płaszczu pojawi się nieśmiały promyk, wtedy śmieją się tak, że nawet kolor zmieniają, jakby im było mało kolorów.