Podczas wcześniejszych rozważań (cz. 1, cz. 2, cz. 3), zauważyliśmy różnicę między naszym „filozoficznym” pojmowaniem doskonałości a jego biblijnym sensem. Aby dobrze zrozumieć tę różnicę, posłużę się jeszcze dwoma przykładami, nie najdoskonalszymi wprawdzie, ale może okażą się nieco pomocne:
-
Kiedyś na chórze Syloe usłyszałem, jak pewien bardzo przeze mnie lubiany sopranista śpiewa: „Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownym” – wzbudzało to zrozumiałą pogodną wesołość, ponieważ w tekście utworu (na podstawie Psalmu 50) było napisane: „Dziękuję Ci, że stworzyłeś mnie tak cudownie”.