Jeden z Nich

Autor tekstu - Olivier Kwarciak | Data publikacji - piątek, 03 maja 2013 | Obszar - na Wschód

Faryzeusze

fot. Piotr Litkowicz
fot. Piotr Litkowicz

Faryzeusze – obłuda, wysokie mniemanie o sobie, pogarda dla grzeszników, wymagania w stosunku do innych przewyższające wymagania w stosunku do samych siebie, religijność na pokaz, brak samokrytyki, niewłaściwe priorytety, zimna kalkulacja, przywiązanie do zaszczytów i do tytułów.

Faryzeusze – „uczeni w Piśmie” – czytający i znający Pismo, skoncentrowani na studiowaniu i interpretowaniu Jego literalnego znaczenia, mężowie będący religijnym autorytetem dla ludu.

Ja, Nikodem, jeden z nich, dostojnik żydowski, jak wszyscy chyba w Galilei słyszałem już o człowieku z Nazaretu, który z mocą autorytetu mówi o Bogu prostemu ludowi.

Ja, Nikodem, zastanawiałem się, dlaczego nie przyszedł On do nas, do uczonych w Piśmie. A tak właściwie, to kim On jest? W naszym gronie dużo o Nim rozmawialiśmy. Prości ludzie bez wykształcenia nazywają Go nauczycielem, prorokiem, cudotwórcą. Niektórzy nawet Mesjaszem.

Cóż mogłem zrobić? Najlepiej byłoby pójść i samemu się przekonać. Ale co powiedzą inni? A jeżeli ktoś mnie zobaczy? Czy nie pomyślą, że i ja stałem się Jego naśladowcą? Jednak zdobyłem się na odwagę i poszedłem, wprawdzie pod osłoną nocy, do domu, w którym przebywał Jezus. Pomyślałem sobie bowiem, że porozmawiamy jak nauczyciel z nauczycielem. Na poziomie.

Nie spałem tej nocy. Nie mogłem. Za dużo pytań. W sumie krótka rozmowa, ale najdziwniejsza w moim życiu. Skąd w Nim ta moc? Skąd ten autorytet? Dlaczego na przywitanie powiedział mi, że aby wejść do Królestwa Bożego, człowiek musi narodzić się na nowo? Co to za Duch, o którym rozprawiał? I to Jego powtarzanie: „zaprawdę, zaprawdę”… Czy może On wiedzieć o prawdzie więcej niż my? Co On wie o Bożych sprawach? Jakim prawem mówi, że przyszedł od Boga? I że też ma czelność nas tak otwarcie krytykować! Kim On jest, by nas nauczać? I to o rzeczach świętych!

Słowa Jezusa Chrystusa nie dały spokoju Nikodemowi. Słowa proste, bezpośrednie i bezkompromisowe. Słowa, których zapewne nie zrozumiał, ale które zostawiły w nim ślad. Prawda, która zabolała, ponieważ dotyczyła religijności Nikodema. A on uważał przecież, że jest człowiekiem religijnym. Prawda, która zabolała, ponieważ stała się sądem nad tymi, którzy tak naprawdę miłują bardziej ten świat i ciemność (wersety 19-21).

To, co drgnęło w Nikodemie, dotyczy każdego z nas. Potrzeba prawdy. Aby na nowo się narodzić, przebudzić, trzeba się znaleźć w punkcie zwrotnym. Czasem wyznacza go czyjaś „twarda” – boleśnie szczera mowa; czasem życiowe trudności; czasem jakieś niezwykłe spotkanie. Zawsze jednak potrzebna jest wówczas szczerość wobec samego siebie. Szczerość taka wymaga zaś osobistego podejścia i analizy własnej postawy, bez rozliczeń zbiorowych w stylu „my”, „oni”. Wymaga zadawania sobie pytań i znajdowania uczciwych odpowiedzi.

Kim jest Jezus dla mnie?
Co zmienia On w moimżyciu?
Jakie są moje uczynki?
Czy prawda zmienia moje życie?
Czy Słowo Prawdy – Biblia – sprawia, że się odradzam? (1 Piotra 1:23)
Ile we mnie samym jest faryzejstwa?

Ta prawda wymaga odwagi, spojrzenia w siebie i zdecydowanego działania – bez szukania wymówek. Biblia, Ewangelia, Jezus – to prawda o człowieku, o każdym z nas. Prawda zaś to odrzucenie kłamstwa, pozorów, życia na pokaz. Prawda to także przyjęcie do świadomości faktu, że słowa: jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego Jezus kieruje także do religijnych ludzi.

Udostępnij...

O Autorze

Olivier Kwarciak