Nasza siła

Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu – Flp 4:6
Jesteśmy silni. Radzimy sobie z trudnościami, zmartwieniami, planowaniem przyszłości, niepewnością, dylematami. Nawet jak wydaje nam się, że już nie mamy siły i upadamy to i tak wstajemy, tylko z większym ciężarem do dalszego dźwigania, ale z czasem nauczymy się go ciągnąć ze sobą. Będziemy silniejsi. Nie będzie już dla nas taki ciężki jak wcześniej.
Cały czas walczymy o nasze cele. Przeskakujemy mury, a czasami je burzymy byleby biec do przodu, by osiągnąć cel. Zmęczeni, czasami zrezygnowani mamy chwile zwątpień i niepewności. Kto ich nie ma? Mimo wszystko upadamy na kolana, prosimy Boga w modlitwach o pomoc, o osiągnięcie celu, o przetrwanie, o lepsze jutro. I wszystko na ten moment wydaje się w porządku. Człowiek, który się nie poddaje oraz modlitwa, która go wzmacnia i sprawia, że nasza społeczność z Panem Bogiem jest nieprzerwalna. Ale czy nie ma tu pewnego „haczyka”, co do naszej SIŁY?
Wiele razy w swoich modlitwach zauważałam mój egoizm. Minęło wiele czasu zanim to zrozumiałam. Prosząc Boga o daną sprawę prosiłam o to, by stało się tak jak ja pragnę, by mi się udało. W dany, określony sposób prosiłam o powodzenie z mojego punktu widzenia, bo „przecież tak byłoby najlepiej”. A powinnam zupełnie inaczej do tego podejść. Tak jak w powyższym wersecie powinnam powierzyć mu wszystko, bez wymagań, ustawiania planu wydarzeń. Zaufać i oddać wszystko w Jego ręce, a co za tym idzie mniejszą mieć troskę o sprawy codzienne, mniej ważne, które zajmują naszą głowę.
Dlatego powiadam Wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli i co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie… – Mat. 6:25.
Myślę, że czasami tego nie zauważamy, ale bardzo często nasza siła i determinacja pochodzi z naszej ludzkiej strony, nie z duchowej. Byłoby idealnie gdyby było odwrotnie, ale do tego potrzebujemy zrozumienia, że On ma swój plan, któremu musimy się poddać. Trudno człowiekowi całkowicie poddać się planom Bożym, mimo iż mamy tą świadomość, że właśnie tak powinniśmy postąpić. Gdzieś tam w nas chcielibyśmy inny rozwój wydarzeń, bądź inny kierunek naszej życiowej drogi.
Tymczasem Bóg jest tak miłosierny, iż w momencie gdy my jesteśmy ślepi, on nas ratuje, pomaga, nawet jeśli tego nie rozumiemy.
„Próbujesz sam jechać,
nie wychodzi,
wstawaj łokcie z kurzu otrzep,
nic nie szkodzi.
Za Tobą – JESTEM”
SYLOE – JESTEM
