Jak dzieci

Autor tekstu - Justyna Miller | Data publikacji - piątek, 24 kwietnia 2015 | Obszar - na Południe

Jak dzieci
fot. Maria Kraska

I rzekł: Zaprawdę powiadam Wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa NiebiosMat. 18:3

W trudnych sytuacjach, pewnie wielu z nas zastanawiało się, jak to dzieci mają łatwo w życiu. Nie mają obowiązków, otoczone są miłością rodziców, a ich sposób postrzegania świata budzi wręcz zazdrość. To właśnie one umieją cieszyć się z drobiazgów i czerpać z życia niesamowitą radość. Pamiętam, że moim problemem życiowym bardzo dawno temu była pogoda, bo tak bardzo chciałam iść pograć w piłkę… Reszta nie była aż tak ważna.

Aktualnie mam przyjemność przebywać z dziećmi z oddziału pediatrycznego. To dzieci w różnym wieku: od maleństw 3-miesięcznych, które pragną bliskości mamy, aż po te większe nastolatki, które „wstydzą się”, że mama się nimi opiekuje. Każde z nich pisze swoją historie. Tak naprawdę nie zastanawiają się, co będzie jutro, lub w dalekiej przyszłości. Żyją chwilą i cieszą się nią. Nawet jeśli są w szpitalu, po kilku dniach pobytu przystosowują się do sytuacji. Rodzice są obok, wspierają i sprawiają, że dzieci nie czują się samotne, i ufają, że niedługo będą już w bezpiecznym domu.

Nie zawsze jednak jest tak sielankowo.

W moim pierwszym dniu na oddziale pediatrycznym spotkałam się z chorobą sierocą. Bardzo bolesny to widok: dziecko z Domu Dziecka, które siedzi, kiwa się i płacze jednocześnie. Wykonywało te ruchy ponieważ tak manifestowało brak bliskości matki, która by je kołysała na swoich rękach. Niesie to za sobą dalsze konsekwencje u młodego człowieka jak i w jego życiu dorosłym.

My mamy ogromne szczęście będąc w społeczności z Panem Jezusem, który nigdy by nas nie porzucił. Nawet w najtrudniejszych dla Niego chwilach. Zapłacił życiem i swym cierpieniem, ale nas nie porzucił. Nigdy by na to nie pozwolił, by dotknęło nas odrzucenie, bądź brak bliskości z nim. Powinniśmy być jak te niemowlęta, które lgną do matki, tak i my powinniśmy zbliżać się do Pana Jezusa i Pana Boga. W naszym życiu, dorastając z roku na rok nie powinniśmy stawać się, jak te nastolatki, które nie chcą już pomocy rodziców, bo uważają, że same sobie dadzą radę, bądź wstydzą się rodzicielskiego towarzystwa. Powinniśmy czuć się zaszczyceni, a nie wstydzący się obecności Pana Jezusa w naszym życiu.

Ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem – łaską zbawieni jesteście, i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie Efez. 2:4-7

Udostępnij...

O Autorze

Justyna Miller