I ty możesz zostać maratończykiem

Kilka tygodni temu miałam wielką przyjemność obserwować ok. 4 tys. biegaczy podczas wrocławskiego maratonu. W dniu startu, mimo że tylko kibicowałam, to i we mnie było dużo stresu, ponieważ jednym z uczestników był mój mąż. Za namową moją i znajomych, zdecydował się rozpocząć 12 tygodniowy trening, aby 15 września przebiec te 42 km i 195 m.
Organizator maratonu zadecydował, że wszyscy uczestniczy, którzy dobiegną do mety (niezależnie od czasu), zostaną nagrodzeni medalem. Trasa biegła przez większą część Wrocławia, dlatego postanowiłam wybrać jedno miejsce na trasie i tam oczekiwać mojego biegacza. Był to 36 km. Wpatrując się w mijających mnie zawodników przychodziło mi do głowy mnóstwo refleksji. Byli wśród nich tacy, którzy ubrani byli w super profesjonalny strój, oczywiście obowiązkowo ze smartfonem na ramieniu i innymi pomocnymi gadżetami. Inni nie wyróżniali się swoim ubiorem, ale ich technika biegu była imponująca. Czasami przebiegali i tacy, którzy wywoływali we mnie ogromne zdumienie, bo biegli np. w sandałach lub byli w podeszłym wieku, a w żaden sposób nie odstawali tempem od tych pierwszych. Wśród tego tłumu biegł mój Jasiek.
Gdy już byliśmy za metą, on z medalem na szyi, ja z niesamowitą dumą w sercu mogliśmy obserwować kolejnych zawodników kończących bieg. Kibice przez całą trasę dopingowali każdego: i Kenijczyków, którzy dotarli do mety po dwóch godzinach, i tych ostatnich, którzy po sześciu godzinach zostali powitani ogromnym aplauzem.
Cóż więc, aby zostać nagrodzonym wystarczyła chęć wzięcia udziału i trening. Czy nie tego samego wymaga od nas Bóg? On oczekuje, że sami zdecydujemy się rozpocząć bieg. Jedni będą świetnie przygotowani i na tyle silni, że podniosą na duchu współtowarzyszy. Inni będą musieli się czasami zatrzymać, aby nabrać sił i móc biec dalej z nową energią. A Pan będzie się cieszył z każdego, który dotrwa do końca (Mk 13:13). Czasami obserwując ludzi wokół nas, pomyślimy „ten jest za młody na taki bieg, a ten za stary” lub „on jest zdecydowanie źle ubrany”. Lecz gdy zobaczymy ich za metą, możemy być zaskoczeni!
Apostoł Paweł podpowiada, że biegnąc mamy pamiętać o nagrodzie (1 Kor 9:24-27). Dzięki temu będziemy bardziej zmobilizowani, gotowi na wyrzeczenia i lata walki z własnymi słabościami. A gdy już osiągniemy koronę żywota będziemy mogli powiedzieć: Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem. 2 Tm 4:7
