Gwiazda między liśćmi
Szałas na Sukkot powinien mieć tak ułożony dach z gałęzi, by między liśćmi prześwitywały gwiazdy.
Wyglądam na wschód. Wszystkie odcienie purpury. Niebieski z czerwonym – niebo i człowiek zmieszane w jedno. Nie widzę gwiazdy porannej. Między brunatniejącymi liśćmi jesieni snują się mgły. Krople rosy na pajęczynie.
Przemijająca ulotność obrazu. Coraz jaśniej, wszystko staje się dniem – dniem pierwszym święta zbierania. Winiarze z Wirtembergii zebrali o 6 milionów litrów wina więcej niż w roku ubiegłym, dobrego wina, bo było ciepło. Są dumni i zadowoleni. Co drugie zdanie ozdabiają potocznym „Gott sei Dank!”.
Między żółknącymi liśćmi kryjówki przed Bogiem i ludźmi migoce jedna gwiazda. Stanęła nad miejscem ucieleśnienia się Bożego słowa. Straciłem ją z oczu na chwilę, gdy w Jerozolimie pytałem mędrców o drogę. Teraz nie umiem policzyć, ile w tym roku zebrałem wina. I nie wiem, czy nie będzie kwaśne.
Stuttgart, 17 października 2016, pierwszego dnia Sukkkot
- Tagi: Bóg, Jerozolima, Sukkot, Słowo Boże