KREW NA RĘKACH RABINÓW – MÓWI SZEF GRUPY RATUNKOWEJ HAREDIM PO ŚMIERCI MATKI

Opracowanie Krzysztof Chrobak | Opublikowane w piątek, 29 stycznia 2021

Yehuda Meshi-Zahav błagał swoją rodzinę, aby nie organizowała przyjęcia, ale przywódcy haredim nie traktują wirusa poważnie. Lider grupy reagowania kryzysowego ZAKA mówi, że nie miał szans.

Nawet jego matka nie słuchała i urządziła przyjęcie chanukowe, które doprowadziło do jej infekcji i śmierci.

Meshi-Zahav wini rabinów za śmierć swej matki, Sary, mówiąc, że mają „krew na rękach”. Z powodu ich pogardy dla zasad ochrony przed COVID-19, jego ostrzegawczy głos nie miał szans.

„Była zdrową 80-latką bez problemów medycznych i zabrał ją wirus".

W październiku Meshi-Zahav zadzwonił do Times of Israel, aby udzielić wywiadu na temat zachowania haredim. Powiedział wtedy, że struktura autorytetu w społeczności oznacza, że wszelkie ostrzeżenia lub opisy dotyczące powagi choroby będą trafiać do głuchych uszu, o ile najwyżsi rabini będą milczeć.

„Codziennie pracuję ze śmiercią” –powiedział Meshi-Zahav, którego organizacja złożona z wolontariuszy zajmuje się usuwaniem ciał ofiar COVID-19 i innych osób w celu przygotowania ich do pochówku. „Ale nie masz poczucia straty, dopóki nie dotknie to twojej rodziny".

Społeczności haredim ucierpiały nieproporcjonalnie z powodu koronawirusa, a wskaźniki infekcji w wielu ultraortodoksyjnych społecznościach były kilkakrotnie wyższe niż gdzie indziej.

Według Roni Numa, szefa ultraortodoksyjnego biura w izraelskiej grupie zadaniowej ds. koronawirusa, około 22,1 procent codziennych testów z obszarów haredim dało wynik pozytywny, w porównaniu z 9,2% w populacji ogólnej.

Wysokie wskaźniki infekcji wśród haredim są częściowo spowodowane licznymi rodzinami i czynnikami środowiskowymi, ale eksperci obwiniają również łamanie zasad w dużych kręgach społeczności, często wspieranych przez rabinów i innych przywódców społeczności.

Numa powiedział mediom w języku hebrajskim, że nawet przy obecnej blokadzie działało około 15% instytucji edukacyjnych haredim. Około 12 000 ultraortodoksyjnych uczniów zaraziło się koronawirusem w ciągu ostatniego miesiąca.

„Są przywódcy społeczności, którzy mają krew na rękach, a jest to krew mojej matki i wielu innych osób” –powiedział Meshi-Zahav.

Przed przyjęciem, w połowie grudnia, gorączkowo próbował przekonać swoją liczną rodzinę do odwołania planów, ale bezskutecznie.

„Zadzwoniłem do wszystkich, prosząc o przerwanie imprezy. Zadzwoniłem do mamy i poprosiłem ją, żeby tego nie robiła, oraz rozmawiałem z innymi członkami rodziny.

„Powiedziałem: to niebezpieczne, nie róbcie tego. Ale oni mieszkają w miejscu, gdzie atmosfera była inna".

„Panowała atmosfera, jakby był już koniec koronawirusa – takie było uczucie na Chanuki” – powiedział.

Przestrzeganie zasad często różni się w zależności od społeczności i sekty. Wielu rabinów haredim i przywódców politycznych zamknęło szkoły, wezwało do przestrzegania wytycznych zdrowotnych i próbowało zachęcać do szczepień.

Ale w jerozolimskiej dzielnicy Mea Shearim, gdzie mieszkali rodzice Meshi-Zahav, a także w wielu innych miejscach, ton nadają rabini, którzy przyjmują inne stanowisko.

Niektórzy wyrażają zgodę na łamanie zasad i bagatelizowanie zagrożenia wirusem. „Ludzie po prostu nie rozumieją powagi sytuacji, a przywódcy żyją na innej planecie” – ubolewa Meshi-Zahav.

Egzekwowanie prawa w wielu ultraortodoksyjnych społecznościach jest luźne, zgodnie z raportami, które wykazały niską liczbę grzywien za narażenie zdrowia w miastach haredimskich w porównaniu z innymi częściami kraju. Niektórzy zrzucają winę na zbliżające się wybory i chęć premiera Benjamina Netanjahu do utrzymania sojuszu z partiami haredim.

Niektórzy zauważyli pozorny dysonans wśród przywódców religijnych, którzy domagają się czujności w sprawach religijnych, ale nie zdrowotnych. Po opublikowaniu nagrania z dużego, zatłoczonego wesela haredim pojawił się komentarz, że tradycja zakazuje ślubów przez miesiąc po Passze na pamiątkę pandemii, która miała miejsce około 2000 lat temu, ale rabini nie zakazują ślubów podczas obecnie szalejącej pandemii.

To uczucie, które Meshi-Zahav zna. Powiedział, że rabini mogliby wykorzystać swoje kazalnice do ratowania życia, ale tak się nie dzieje.

„Zadanie przywódców społeczności nie polega tylko na określaniu stanowiska w sprawie prawa żydowskiego, ale na pokazaniu ludziom, jak żyć i chronić zdrowie społeczności”.

Kiedy policja udaje się do dzielnic haredim, często dochodzi do przemocy, a twardogłowi buntują się przeciwko środkom egzekwowania prawa. We wtorek doszło do starć w Bnei Brak, Jerozolimie i Beit Shemesh.


Yehuda Meshi-Zahav z matką (źródło: The Times of Israel)


Na podstawie: 
The Times of Israel - Blood on rabbis’ hands, Haredi emergency chief says after mom’s COVID death

Następny | Poprzedni