DLACZEGO NIE MA I NIE BĘDZIE PAŃSTWA PALESTYŃSKIEGO

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 14 kwietnia 2017

David Brog, dyrektor Maccabee Task Force:

Gdyby Izrael pozwolił po prostu Palestyńczykom mieć ich własne państwo, na Bliskim Wschodzie zapanowałby pokój, nieprawdaż? To właśnie można usłyszeć od ONZ-tu, europejskich dyplomatów i większości uniwersyteckich profesorów.

Ale powiem wam, że Izrael już coś takiego Palestyńczykom proponował – nie jeden raz, lecz przy pięciu różnych okazjach. Nie wierzycie mi? Przyjrzyjmy się historii.

Po rozpadzie imperium osmańskiego po I wojnie światowej kontrolę nad większością Bliskiego Wschodu – w tym terenem dzisiejszego Izraela – przejęła Wielka Brytania. Siedemnaście lat później, w 1936 r., Arabowie zbuntowali się przeciwko Brytyjczykom oraz swoim żydowskim sąsiadom.

Brytyjczycy utworzyli grupę roboczą – Komisję Peela, aby zbadać przyczyny tego powstania. Komisja doszła do wniosku, że powodem rozruchów było to, że dwa narody – Żydzi i Arabowie – chciały mieć władzę nad tą samą ziemią. Jej członkowie doszli do wniosku, że rozwiązaniem będzie utworzenie dwóch niezależnych państw: jednego dla Żydów, drugiego dla Arabów (rozwiązanie dwupaństwowe).

Zaproponowany podział był bardzo korzystny dla Arabów. Brytyjczycy zaoferowali im 80% spornego terytorium. Żydzi mieli dostać 20%. Pomimo maleńkiego rozmiaru swojego przydziału Żydzi zagłosowali za tym rozwiązaniem. Arabowie je odrzucili i wznowili powstanie. To była odmowa #1.

Dziesięć lat później, w roku 1947, Arabowie poprosili ONZ o znalezienie nowego rozwiązania dla trwającego nadal napięcia. Podobnie jak Komisja Peela ONZ zdecydowało, że najlepszym wyjściem będzie podzielenie ziem. W listopadzie 1947 r. ONZ zdecydował w głosowaniu, że należy utworzyć dwa państwa.

I znów Żydzi przyjęli tę propozycję, a Arabowie ją odrzucili – ale tym razem uczynili to poprzez rozpoczęcie wojny na pełną skalę. To była odmowa #2. Jordania, Egipt, Irak, Liban i Syria przyłączyły się do konfliktu – ale przegrały. Izrael zwyciężył i zabrał się do budowania nowego państwa.

Większość terenów przeznaczonych przez ONZ na państwo arabskie – Zachodni Brzeg i Wschodnia Jerozolima – stało się „terytorium okupowanym”; okupowanym nie przez Izrael, lecz przez Jordanię.

20 lat później, w roku 1967, Arabowie, tym razem pod przywódzwem Egiptu, do którego przyłączyły się Jordania i Syria, po raz kolejny podjęły próbę unicestwienia państwa żydowskiego. Konflikt ów, znany jako wojna sześciodniowa, zakończył się fantastycznym zwycięstwem Izraela. Jerozolima i Zachodni Brzeg, jak również teren nazywany Strefą Gazy, znalazły się w rękach Izraela.

Rząd podzielił się w kwestii tego, co należałoby zrobić z tymi nowymi terytoriami. Połowa chciała zwrócić Zachodni Brzeg Jordanii, a Gazę Egiptowi w zamian za pokój. Druga połowa chciała je przekazać mieszkającym tam Arabom, którzy zaczęli się określać nazwą „Palestyńczycy” – w nadziei, że zbudują tam własne państwo.

Żadna z inicjatyw nie zaszła zbyt daleko. Kilka miesięcy później Liga Arabska spotkała się w Sudanie i wydała swoje niesławne „Trzy NIE”:

  • nie dla pokoju z Izraelem,
  • nie dla uznania Izraela,
  • nie dla negocjacji z Izraelem.

Po raz kolejny dwupaństwowe rozwiązanie zostało odrzucone przez Arabów, co stanowiło odmowę #3.

W 2000 r. premier Izraela Ehud Barak spotkał się w Camp David z przywódcą Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jaserem Arafatem, by opracować nowy plan dla dwóch państw. Barak zaproponował utworzenie państwa palestyńskiego w całej Strefie Gazy oraz na 94% Zachodniego Brzegu, ze stolicą we Wschodniej Jerozolimie.

Palestyński przywódca odrzucił jednak tę ofertę. Jak stwierdził prezydent Clinton, „Arafat spędził tutaj czternaście dni i na wszystko odpowiadał NIE.” Jednocześnie Palestyńczycy rozpoczęli krwawą kampanię samobójczych ataków, zabijając ponad tysiąc Izraelczyków i kalecząc kilka tysięcy innych osób w autobusach, na przyjęciach weselnych i w pizzeriach. To była odmowa #4.

W 2008 r. Izrael podjął kolejną próbę. Premier Ehud Olmert poszedł jeszcze dalej niż Ehud Barak, dodając jeszcze więcej ziemi, by zachęcić Arabów do zawarcia układu. Podobnie do swojego poprzednika palestyński przywódca Mahmoud Abbas propozycję odrzucił. To była odmowa #5.

Pomiędzy tymi dwiema ostatnimi ofertami Izrael podjął jednostronną decyzję o opuszczeniu Gazy, oddając Palestyńczykom całkowitą kontrolę nad tym terytorium. Zamiast rozwijać ten teren dla dobra jego mieszkańców, Palestyńczycy przekształcili go w bazę terrorystów, z której wystrzelili tysiące rakiet na Izrael.

Za każdym razem, kiedy Izrael zgadza się na powstanie państwa palestyńskiego, Palestyńczycy te propozycje odrzucają, często wśród przemocy. Jeśli więc ktoś pragnie pokoju na Bliskim Wschodzie, być może rozwiązeniem nie jest wywieranie nacisku na Izrael, by wyszedł z kolejną propozycją pokojową, lecz nakłanianie Palestyńczyków do zaakceptowania państwa żydowskiego.


Na podstawie:
israelvideonetwork.com - Why there isn’t and will never be a Palestinian State

Następny | Poprzedni