CO ŁĄCZY KORONAWIRUSA Z UCZNIOWSKIM DOWCIPEM ORAZ WOJNĄ Z RZYMIANAMI SPRZED DWÓCH TYSIĘCY LAT

Opracowanie Kasia Śmiałkowska | Opublikowane w piątek, 29 maja 2020

Specjalnie dla tych, którzy utknęli w domu z powodu wirusa, Doron Spielman (wiceprezydent Miasta Dawida) oraz Ze’ew Orenstein (dyrektor ds. międzynarodowych w Mieście Dawida) nagrali kilka odcinków opowieści o tym szczególnym miejscu. Oto jeden z nich.

Doron: Cześć, jestem Doron.

Ze’ew: A ja – Ze’ew.

D: Jesteśmy przyjaciółmi…

Z: I razem pracujemy.

D: Jesteśmy w Mieście Dawida w Jerozolimie. Stwierdziliśmy, że w obliczu wszystkiego, co dzieje się dziś na świecie, oraz wszechobecnego przygnębienia spowodowanego koronawirusem, chcemy Wam opowiedzieć co nieco o Mieście Dawida i o naszym życiu.

0:25 Z: Mamy tutaj przed nami kamień z rzymskiej katapulty z roku siedemdziesiątego, sprzed dwóch tysięcy lat. Został on znaleziony tutaj, w Mieście Dawida, w bardzo osobliwych okolicznościach.

D: Masz rację! Koronawirus to nie samo zło – wygląda na to, że może on też wpłynąć na sumienie człowieka i sprawić, że odda on zabytek tam, gdzie jest jego miejsce. Opowiedz nam, jak się to stało.

0:49 Z: Co roku w Mieście Dawida odwiedza nas milion osób. Wśród nich są również uczniowie. Jakieś piętnaście lat temu przybyła tu ze swoją szkołą grupa izraelskich nastolatków. Oglądali między innymi wystawę kamieni z katapulty i jeden z nich doszedł do wniosku, że bardzo zabawnie byłoby ukraść taki kamień i zabrać sobie do domu. Tak też zrobił.

Minęło piętnaście lat, młody człowiek założył już rodzinę. Jak większość rodzin w Izraelu, ta również siedzi obecnie w domu, więc zaczęła robić porządki przed Paschą i znalazła ten kamień. Złodziej stwierdził, że ten kamień literalnie obciąża jego sumienie i że w świetle wszystkiego, co dzieje się teraz na świecie, dobrze byłoby zwrócić go prawowitym właścicielom. Skontaktował się więc z Urzędem ds. Zabytków, żeby to zrobić.

1:35 D: W zeszłym tygodniu przeglądaliśmy naszą stronę na Facebooku i nagle zobaczyliśmy, że jakiś gość – nie ten, który ukradł ten kamień, lecz jego znajomy – zgłasza, że ma ten starożytny kamień z katapulty. Urząd ds. Zabytków udał się do jego domu; mężczyzna powiedział, że nie chce ujawnić tożsamości złodzieja, ale że jest to na świecie czas smutku i trzeba pokazać, że wszyscy jesteśmy razem, że to, co było niewłaściwe, trzeba naprawić. Tym sposobem kamień z katapulty wrócił do domu.

2:05 D: Chodźmy więc zobaczyć, gdzie go znaleźliśmy!

2:25 Z: Stoimy właśnie przy wykopaliskach nazywanych „Parkingiem Givati”. Skąd taka nazwa? Ano stąd, że jakieś dziesięć lat temu był tutaj parking. Za plecami mamy ponad dziesięć warstw cywilizacji jerozolimskiej, sięgających z górą 2700 lat wstecz. Właśnie to miejsce zwiedzali uczniowie i stąd wziął się ten kamień.

2:45 D: Mamy tu między innymi warstwę rzymską. Rzymianie nie byli zbyt uprzejmi wobec nikogo, a szczególnie wobec Żydów w Jerozolimie. Żydzi chodzili drogą prowadzącą do świątyni, która to droga obecnie jest pod ziemią i później wam ją pokażemy. Rzymianie brali te kule, ważące po kilka kilogramów, wystrzeliwali je z katapult w kierunku przechodzących Żydów. Tam właśnie te kule znajdowaliśmy. To pamiątka z przeszłości, niezbyt radosna… ale powróciliśmy. Ze’ew, masz wśród swoich uczniów jakichś Rzymian?

Z: Nie, nie mam.

D: Ja też nigdy nie miałem rzymskich studentów. Jak widać, Rzymianie przeminęli już dawno temu, Żydzi wrócili, a ten kamień to moim zdaniem historia odporności i elastyczności.

Następny | Poprzedni