Pinechas i nierząd w Sittim (1)

Autor tekstu - Samuel Królak | Data publikacji - piątek, 23 stycznia 2015 | Obszar - na Południe

Myślącym pod rozwagę

Pinechas i nierząd w Sittim (1)
fot. Piotr Litkowicz

(4 Mojż. 25)

Wspomnij też, coć się działo od Syttym aż do Gilgal, abyś poznał sprawiedliwość Pańską. Mich. 6:5

A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków. 1 Kor. 10:11

Powyższy tekst pochodzi z rozważań świętego Pawła nad wędrówką Izraela po pustkowiu. W pierwszym liście do braci z Koryntu przestrzegł on ich przed postępowaniem podobnym do tego, za które wielu Izraelitów zapłaciło życiem, a wszyscy – zakazem wejścia do Ziemi Obiecanej na okres jednego pokolenia.

Moim zdaniem zwrócenie przez apostoła uwagi na tamte starotestamentalne wydarzenia powinno być dla nas wskazówką, abyśmy je poznali i usiłowali odszukać w nich dla siebie jak najwięcej pouczających szczegółów, które pobudziłyby nas do dalszego duchowego rozwoju i zapobiegły takim samym pokusom, jakie przyszły na nich. Nie zdołam omówić wszystkich pięciu rodzajów upadków, poruszonych w 10. rozdziale tego listu, skoncentruję się na jednej z tych historii, związanej z osobą Pinechasa, wnuka Aarona.

Nie oddawajmy się też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu, i padło z nich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące. 1 Kor. 10:8.

GRZECH W SITTIM (w. 1-3)

Ostatnim, czterdziestym pierwszym przystankiem w podróży Izraela do Kanaanu był pobyt w okolicach masywu górskiego Abarim, na terytoriach Moabu, w miejscowości Lasy Akacjowe (Sittim, Abelsittim, 4 Mojż. 33:49)[1]. Na jednym ze szczytów tego pasma gór spocznie niedługo Mojżesz. Ale na razie Izrael znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie Midianitów i Moabitów, dwóch licznych narodów, które wspólnie zamieszkiwały ten teren. Byli tak blisko siebie, że Balaam, o którym jeszcze będzie mowa, widział obozy izraelskie z wyżyn, na których ofiarował wraz z królem Balakiem.

Bliskie sąsiedztwo stwarzało również okazję do kontaktów Izraela z tubylcami. Naród wybrany zapewne handlował i wymieniał się wieściami z Moabitami, choć stosunek miejscowych do przybyszy był raczej wrogi i pełen obaw (4 Mojż. 22:3). Moabici nie działali jednak wprost przeciw Hebrajczykom, o czym uczy nas historia z Balaamem, synem Beora; odczuwali liczebną przewagę Izraela, dlatego szukali alternatywnych dla wojny sposobów, aby się ich pozbyć (zastępy, którym przewodził Mojżesz, dopiero co pokonały dwóch groźnych sąsiadów Moabu, między innymi króla Amorejczyków Sychona, który w przeszłości odebrał Moabitom duże obszary). W każdym razie obie kultury, obydwa społeczeństwa zaczęły się badać i wzajemnie przenikać.

Historię wszeteczeństwa Izraelitów znajdujemy w Księdze Liczb, czyli w 4 Księdze Mojżeszowej, rozdział 25. Czytając, dowiadujemy się, że mężczyźni izraelscy zaczęli współżyć z kobietami midianickimi i moabskimi, które nakłaniały ich dodatkowo do uczestniczenia z nimi w ucztach ofiarnych na cześć ich bóstwa, zwanego Baal Peor (BG: Fegor, hebr. Pan Rozpadliny)[2]. Tak stawali się czcicielami tego bożka i odpadali od przymierza synajskiego, zawartego z Bogiem. To zjawisko zataczało coraz szersze kręgi, aż stało się poważnym problemem całej społeczności izraelskiej.

Co powodowało, że Izraelici wpadali w objęcia obcych kobiet? Prawdopodobnie prowokowały ich one swoim zachowaniem i wyglądem. Mogły to być kobiety trudniące się nierządem sakralnym, tj. uprawiające prostytucję świątynną, z której dochody zasilały skarbiec lokalnego kultu. Z 4 Mojż. 31:16 wynika jednak, że demoralizacja Izraelitów była działaniem zaplanowanym i doradzonym przez proroka Balaama. W Nowym Testamencie potwierdzają to również słowa zmartwychwstałego Chrystusa (Obj. 2:14). Historia tego człowieka nie kończy się wcale na upadku z oślicy i udzieleniu błogosławieństwa Izraelowi na szczytach moabskich, mimo że napisane jest, że wrócił do swojej ojczystej miejscowości. Z faktu, że znalazł się on później między pomordowanymi Midianitami, wynika, że wrócił on, raz jeszcze uległszy pokusie zapłaty i zaszczytów i doradził, tym razem skutecznie, jak zaszkodzić Izraelowi. Jego logika była bezbłędna: nie pokonacie Izraelitów orężem, ponieważ walczy za nich Pan. Nie uda się wam ich przekląć, ponieważ Najwyższy będzie im błogosławił. Nikt nie zdoła ich oderwać od łaski Bożej, chyba, że... że oni sami to zrobią. A więc musicie poróżnić ich z Bogiem, aby obrócił się przeciwko nim i wytracił ich. Najskuteczniej osiągniecie to ciałami i wpływem waszych kobiet.

Uroda kobiety ma wielki wpływ na mężczyznę, ale przecież i izraelskie kobiety były piękne, tak wtedy jak i dzisiaj. Jednak Izraelitki chronione były przed wszeteczeństwem mądrymi i moralnymi prawami oraz czujnością patriarchalnej społeczności. Cudzoziemki były interesujące już przez sam fakt swojej obcości, egzotyczności swojego pochodzenia, ale także odmienności w ubiorze, a zapewne i przez swój makijaż czy inne ozdoby, z których były znane. Poza tym zachowywały się wyzywająco, prowokowały mężczyzn. Pojawiły się znikąd i kontaktowały się z obozującymi Hebrajczykami, wabiąc ich do siebie. Były to również, przynajmniej w dużej części, kobiety doświadczone w pożyciu z mężczyzną, mężatki i matki dzieci, na co wskazuje 4 Mojż. 31:15-17[3]. Perspektywa łatwych uciech seksualnych okazała się bardzo silną pokusą dla młodych Izraelczyków. Grzechowi temu ulegli bowiem nie ojcowie, lecz potomkowie pierwszych wychodźców z Egiptu, synowie tych, którzy w ciągu czterdziestolecia tułaczki umarli na pustkowiu. Nierząd był pierwszym krokiem na drodze do odstępstwa. Przez emocjonalne związanie się z moabickimi i midianickimi kobietami ludzie dawali się następnie wciągać w uczty ofiarne na cześć Peora i stawali się jego wyznawcami.

Cudzołóstwo to (jak nazywa ten proceder BG) było zatem dwojakie: Po pierwsze mężczyźni izraelscy współżyli z cudzymi żonami, a po drugie, w sferze religii, było to też odstępstwo od Boga, małżonka Izraela, na rzecz bożka Peor.

Nie tylko izraelscy mężczyźni upadali; Pismo mówi, że „jedząc lud kłaniał się bogom ich”, a zatem odstępstwo od Pana było upadkiem wielu mężczyzn i kobiet, całych rodzin. Uczty i zabawy były tym, czego wszyscy pragnęli po wielu latach pustynnej dyscypliny. Wpół osiadłe życie w zabranych Amorejczykom zajordańskich miastach rozluźniło ich obyczaje.

Jak Pan Bóg zareagował na ten grzech? Jak zareagowali Izraelici, ci prości i ci wielcy – o tym następnym razem.


[2] Prawdopodobnie imię to związane jest z jakimś charakterystycznym miejscem, Biblia wspomina również o miejscu, zwanym Peor (vide 4 Mojż. 23:28). W starożytności wielu ludzi było pod wpływem poglądu, że nad określonymi terenami panują różni bogowie, którym trzeba oddawać cześć, aby w danym terytorium żyło się dobrze i dostatnio. Dobrą ilustracją jest tu wypowiedź Ben-Hadada i jego doradców z 1 Król. 20:23,28 – „bogowie ich są bogowie górni (…). Bogiem gór jest JHWH”. Stanowisko to zwalczali Izraelici, głoszący, że Pan stworzył wszystko i rządzi wszystkim.

[3] Interpretacja taka wyjaśnia, dlaczego później z jeńcami obszedł się Mojżesz tak surowo – pojmane kobiety były właśnie tymi, które doprowadziły do upadku i śmierci dwudziestu kilku tysięcy Izraelitów.

Udostępnij...

O Autorze

Samuel Królak